Tajfun A.D. 2006

Maciej Szatko





Na początku muszę zaznaczyć, ze jest wielkim fanem Tajfuna i jego przyjaciółek - Kriss i Maar. Pokusiłem się o napisanie tych kilku słów ze względu na wydanie albumowe jego starych-nowych (a może raczej: nowych-starych) przygód, jakimi właśnie obdarowało nas Wydawnictwo "Mandragora".

Zgodnie z wstępem napisanym przez pana Adama Ruska album jest spóźniony o prawie 20 lat. Nasz bohater miał jednak wielkiego pecha: w czasie kiedy pod koniec lat 80. rozprawiał się z organizacją Skorpion i ścigał Bradleya w Polsce dokonywała się olbrzymia przemiana polityczno-gospodarcza i wszyscy mieli ważniejsze sprawy na głowie, niż wydawanie komiksu z superherosem. Splot wielu okoliczności spowodował, iż nie został on wydany także w późniejszym czasie, choć pozostał postacią niezapomnianą. Nie tylko ja wracałem często do swoich egzemplarzy "Świata Młodych" i misternie wykonanych we własnym zakresie zeszytów z jego przygodami.

Każdy kontakt z Tajfunem był jakby doznaniem mistycznym - doskonale pamiętam w jakich okolicznościach kupowałem poszczególne odcinki serii: a to stojąc pod kioskiem RSW "Prasa -Książka - Ruch" w olbrzymim deszczu od godz. 6:30, czekając aż w końcu pojawi się samochód marki "Żuk" z codzienną partią świeżej prasy, przewiązanej ohydnym sznurkiem, a to znowu biegając po całym mieście w poszukiwaniu kolejnego numeru - wszystko, byleby tylko dowiedzieć się, co też dzisiaj dostarczy nam postać żywcem wyjęta z amerykańskich filmów, których rodzice zabraniali oglądać, a jednocześnie nie wiedzieć czemu bardzo bliska. Sposób, w jaki Tadeusz Raczkiewicz przedstawił Tajfuna był w moim mniemaniu perfekcyjny i do dzisiaj jest stylem, który najbardziej mi odpowiada. Do tego historie, które przedstawiał były świetnie napisane, tempo akcji wzrastało nagle w jednej sekundzie, nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia. Z bólem pogodziłem się już właściwie z faktem, że mój Agent odszedł na zasłużoną emeryturę i już się nigdy więcej nie pojawi.... I oto jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość, że jednak usłyszymy jeszcze o Trójce z Agencji NINO!

Leży właśnie przede mną całkowicie nowy, pachnący jeszcze farbą, wspaniale wydany album z trzema epizodami przygód Tajfuna oraz agentek Kriss i Maar. Już na pierwszy rzut oka widać, ze wydawca zadbał o wszystkie szczegóły: każda część oddzielona jest od siebie osobną kartą tytułową z rysunkiem z danej części narysowanym od nowa, wszystko na najwyższej jakości papierze, z ciekawie zaprojektowaną, twardą okładką. Wszystko to sprawia, że chyba warto było czekać tak długo na oficjalne wydanie przygód powyższych bohaterów. W środku dostajemy właściwie jednak inny komiks! Poszczególne kadry, które kiedyś mieniły się niezliczonymi kolorami, tutaj są zdecydowanie ciemniejsze i sugestywniejsze. "Tajfun XXI wieku" jest o wiele bardziej surowy, choć to dalej dowcipny, ratujący świat od wszelakich zagrożeń przedstawiciel Secret Service. Największą różnicę w szacie graficznej nowej wersji widać na przykładzie agentki Kriss, która otrzymała zdecydowanie ciemniejszą karnację, świetnie komponującą się z jej hebanowymi włosami. Poprzez ułożenie kadrów mamy na każdych dwóch stronach inny system niż ten, który drukowany był na łamach "Świata Młodych" - tu pierwszy kadr jest na jednej stronie, zaś na każdych dwóch stronach kolejne dwa: drugi z trzecim, czwarty z piątym, itp. 20 lat temu kolejne odcinki zawierały połączone ze sobą kadry pierwszy z drugim, trzeci z czwartym,..., przez co też inaczej się je czyta (kiedyś z niecierpliwością czekało się na następny odcinek, tutaj akurat rozwiązanie zagadki zakończonej w ŚM w poprzednim epizodzie mamy na stronie obok, bez konieczności przerzucania kartki).

Z ważnych zapewne powodów w albumie nie mamy nowej wersji ostatniej części przygód zatytułowanej "Monstrum". Pomimo jednak tylu lat komiks nadal czyta się świetnie! Komiks doskonale broni się przy współczesnych wydawnictwach, zaskakując wręcz świeżością. Czytelnicy nie znający oryginalnie narysowanych przygód Tajfuna na pewno będą zadowoleni z pojawienia się nowego bohatera, dla którego będzie to już kolejne pokolenie miłośników. Z niecierpliwością oczekuję na następne, nie wydane dotąd historie obrazkowe autorstwa pana Tadeusza, jak "Piętnastoletni Kapitan", "Dwa lata wakacji", czy "Tajemnica Kamiennego Lasu". Dla pokolenia dzisiejszych 30-latków te historyjki to jak powrót do beztroskiego życia z czasów szkoły podstawowej, do którego z pewnością chętnie by wrócili...

Pomimo upływu czasu Tajfun ma się całkiem dobrze! Wierzę, ze nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i jeszcze nie raz usłyszymy o jego szalonych wybrykach. Mając w pamięci przedstawione niedawno przez autora szkice do następnej części serii zatytułowanej "Jądro" ufam, iż tak właśnie się stanie.










Inne podstrony:
Tajfun - opis serii
Tadeusz Raczkiewicz
Świat Młodych